Odkładanie na emeryturę się opłaca - 332% zysku!
 Oceń wpis
   

Co daje przechodzenie z funduszy na fundusz jak są spadki lub wzrosty? W każdym momencie trwania inwestycji można dokonać zamiany bądź konwersji z jednego typu funduszu na drugi. W przypadku jak odnotowaliśmy  duże spadki na swojej inwestycji to sami sobie jesteśmy winni, ponieważ mogliśmy przejść przykładowo z funduszu stabilnego wzrostu, zrównoważonego lub akcji  na fundusz pieniężny lub obligacji,a potem po fazie spadków znów dokonać konwersji z jednego typu funduszu na drugi.

Dlaczego?  Mamy fundusze obligacji, stabilnego wzrostu, zrównoważone, akcji ich wybór uzależniony jest między innymi od tego, przez jaki długi okres chcemy w nich lokować nasze zarobione pieniądze. Gdy są wzrosty lub spadki nikt nam nie zabrania przenoszenia naszych środków między funduszami, bo w każdym momencie trwania inwestycji można dokonać zamiany bądź konwersji z jednego typu funduszu na drugi, mniej lub bardziej agresywny zależnie od tego, co się dzieje na rynkach.

 (Wykres nr.1)  Mimo rożnych sytuacji na rynku  nie przechodząc z funduszu na fundusz zarobiliśmy na nich od 2000 r. ponad 146,10%., ale gdybyśmy pilnowali swoją inwestycję to dziś na nich zarobilibyśmy  ponad  332%.( Patrz poniżej wykresy 2,3,4)
                                                                    Wykres nr. 1 



Dlaczego bo nie dokonaliśmy konwersji z jednego typu funduszu na drugi jak fundusze (stabilnego wzrostu, zrównoważony lub akcji) miały wysoką stopę zwrotu w 2007 r., ( wykresy nr.2, 3, 4) na np. fundusze obligacji jak zaczęły się spadki? Tak samo powinni zrobić Ci, którzy dopiero, co zaczęli inwestowanie w funduszach w 2006 czy 2007r. i tak dziś zamiast straty byłby zysk nawet ponad 60%.
                                         Wykres nr.2 -średnia stopa zwrotu 271,81%

Proszę zobaczyć, że przechodząc w fundusz obligacji( wykres nr.3) to, co udało się zarobić do tej pory to mamy. ( patrz wykres nr3 i 4) I tak spokojnie czekamy na wzrosty które zaczęły się w 2009 r. dokonujemy konwersji z jednego typu funduszu na drugi przechodząc z funduszu obligacji na inne fundusze przerzucając jakaś cześć środków i czekamy co będzie dalej.
                                               Wykres nr.3


                                        Wykres nr. 4 średnia stopa zwrotu 60,22%


W 2011 r. jak wiemy było bardzo nerwowo i z początkiem roku 2011 znów odnotowaliśmy spadki i wówczas znów powinniśmy dokonać konwersji z jednego typu funduszu na drugi przechodząc na fundusze obligacji . ( wykres 4,5)
                                                            Wykres nr. 5

Warto pamiętać

W każdym momencie trwania inwestycji można dokonać zamiany bądź konwersji z jednego typu funduszu na drugi, mniej lub bardziej agresywny zależnie od Twoich preferencji inwestycyjnych, jeśli statut funduszu na to pozwala. Pamiętaj, iż operacje konwersji bądź zamiany mogą wiązać się z dodatkowymi kosztami.W każdej chwili możesz wycofać się z inwestycji składając zlecenie odkupienia jednostek uczestnictwa. Jednostki zostaną odkupione po aktualnej wycenie, a środki pieniężne uzyskane z tej operacji mogą być przekazane na Twój rachunek bankowy lub wypłacone w placówce.

wykres nr.6- fundusze stabilnego wzrostu do porównania z wykresem nr.1

  

Historyczne wyniki funduszy inwestycyjnych nie stanowią gwarancji identycznych zysków w przyszłości. Stopa zwrotu jest uzależniona od sytuacji na rynkach finansowych. Inwestor musi liczyć się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału.

Komentarze (1)
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
 Oceń wpis
   

Szwajcarskie Ośrodki narciarskie walczą z silnym frankiem w obliczu tańszej oferty z zagranicy wprowadzając własny kurs wymiany.  W jednym z kurortów najbardziej znanym w regionie Jungfrau, aby przyciągnąć swoich klientów niektóre hotele proponują stały kurs wymiany franka szwajcarskiego 1.40 za 1 Euro. Jest  to kurs znacznie powyżej tego, co oferują banki. Przy takim kursie 1,4 CHF za Euro frank kosztowałby 3,22 zł przy dzisiejszym kursie złotego 4,5152  za 1 Euro.

Jak Szwajcarzy osłabiają kurs franka do Euro do swojego stałego poziomu 1, 5 CHF za Euro, tak Polska na odwrót powinna umocnić Kurs złotego do Euro poniżej 4 zł, gdyż obecny kurs wpływa nie korzystnie na deficyt budżetowy, zadłużenie państwa oraz inflację?  

Mocny Frank –Szwajcaria obawia się bankructwa!  ( 2011-07-20)
To bzdurne stwierdzenie, że frank szwajcarski jest tz. „bezpieczne schronienie" jest już dużym problemem dla gospodarki szwajcarskiej. Problem jest już tak duży, że tysiące firm stoi w obliczu bankructwa, że aż ministrowie gabinetu przerwali swój urlop w celu omówienia problemu, jakim jest silny frank. To może oznaczać jedno powrót do kursu 1, 5 CHF za  Euro, a to z kolej oznaczałoby, że będziemy płacić 2, 6 zł za franka przy kursie 4 zł za Euro. -w końcu musi do tego dojść! więcej

Jednak na specjalne pakiety obniżające ceny mogą sobie pozwolić jedynie przedsiębiorstwa większe, gorzej jest z mniejszymi graczami na rynku turystyki.  Małe hotele nie mogą sobie pozwolić na spadek o 35 procent od ceny pokoju.

Powodem brak turystów chętnych do wypoczynku w Szwajcarii to nie jest brak śniegu, lecz coś takiego jak silny frank, który jest zagrożeniem dla całej Szwajcarii.
Zbyt silny frank został wyróżniony, jako główny problem spadku w Szwajcarii ruchu turystycznego tej zimy i zmusił on, co niektórych do cięć wydatków.
 Np. ceny wyciągu obniżono o pięć procent w tym sezonie i bilety kosztują tyle samo, czy zostały one zakupione w Szwajcarii czy we Francji.


Inne firmy w celu pozyskania klientów obniżyły ceny najmu o 25 procent, cięcia, które te przekonały jednak wielu klientów do wypoczynku w Champéry.

W regionie Jungfrau, wprowadzono dla turystów specjalnych pakietów w celu przyciągnięcia klientów oferując na przykład dodatkową noc wraz z dodatkowym dniem jazdy na nartach dla swoich klientów, jak również specjalne pakiety dla swoich klientów obniżając im znacznie karnety narciarskie.

Według Hessa, mniej Europejczyków są również pobyt w okolicy, a turyści z innych rynków wzrosły, trend, który rozpoczął się kilka lat temu. Ogólnie rzecz biorąc, ludzie wydają też mniej niż wcześniej.

W niektórych miejscowościach turystycznych w sklepach odzieżowych oraz sportowych szwajcarzy próbują znaleźć rozwiązanie na silnego franka oferując specjalne premie w euro oferując zniżki do 20 procent od normalnych cen, podczas gdy inne plakaty wzywają mieszkańców Szwajcarii do kupowania swoje lokalne produkty.


Np. ceny nart spadły w sklepach sportowych w niektórych miejscowościach, bo udało się obniżyć cenę dzięki umowie między producentem, pośrednikiem a właścicielami sklepów. Dzięki temu są w stanie utrzymać sprzedaż na dotychczasowym

Mimo tak znacząco spadku cen wciąż szwajcarzy mają problemy z ruchem turystycznym.
To może oznaczać jedno powrót do kursu 1, 5 CHF za  Euro, a to z kolej oznaczałoby, że będziemy płacić 2, 6 zł za franka przy kursie 4 zł za Euro. -w końcu musi do tego dojść!

Silny frank zagraża 10.000 miejsc pracy!- CHF po 2,66zł! (z dn. 2011-10-24)
To bzdurne stwierdzenie, że frank szwajcarski jest tz. „bezpieczne schronienie" jest nadal jak kula u nogi dla gospodarki Szwajcarskiej. Gdyż im więcej osób tak myśli tym większy niepokój mają oni sami, gdyż  umacnianie się franka w takim tempie groziło bankructwem ich tysiącom firm.

Frak szwajcarski przez dziesięciolecia był powiązany najpierw z marką niemiecką, a po później z EURO. Obojętnie, więc ile Euro kosztowało w stosunku do dolara między Euro i frankiem zawsze była mniej więcej taka sama różnica. Od wielu lat ile musiałem prostować, że jeśli ktoś mi uważał, że frank jest stabilną walutą to samo musi powiedzieć o Euro, bo jeśli nasza waluta traciła lub zyskała do Euro np. 10 groszy to tyle samo proporcjonalnie traciła lub zyskała do franka- w tym przypadku około 0, 06 groszy.

Giełdą żądzą emocje, plotki, obawy, nadzieje, chciwość szybkiego zysku, strach. Przy takiej panice łatwo jest coś wmówić, postraszyć.  Spadki lub wzrosty na giełdzie uzależnione są od samych inwestorów jak przetworzą dane informacje puszczone na rynek. więcej
 

Komentarze (9)
Kurs 3,5 zł. za Euro najlepszy dla Polskiej gospodarki !
 Oceń wpis
   

Potwierdzają się moje przekonanie na temat kursu złotego do Euro! Dlaczego tak długo był i jest utrzymywany tak słaby kurs naszej waluty do euro, skoro oczywistością jest, że przy takich kursach Polska wcześniej czy później będzie miała problemy z zadłużeniem? Obecny kurs ponad 4 zł za Euro nadal wpływa niekorzystnie na deficyt budżetowy i zadłużenie państwa, dlatego Polska, żeby spełnić wymogi potrzebuje kursu w granicach 3, 5 zł. za Euro, więc po co osłabiać żeby później umacniać.

 Jak złoty zyskuje lub traci do Euro to tak samo proporcjonalnie traci i zyskuje do franka szwajcarskiego, dolara i innych walut w zależności od  kursu Euro do tych walut?

Przykład:

Kurs złotego za Euro dzielony przez kurs EURO/CHF= kurs złotego za franka szwajcarskiego;

Kurs złotego za Euro dzielony przez kurs Euro/USD= kurs złotego za Dolara;

Przez osłabienie kursu złotego do euro złoty stracił z automatu do wszystkich walut nie tylko do Euro i jest teraz ryzyko przekroczenia przez Polskę 55 proc. relacji długu publicznego do PKB.

Przez wysokie kursy wzrósł deficyt budżetowy i zadłużenie państwa( wzrasta koszty spłaty długu i odsetek rosną, gdy osłabia się złoty.

 - Wpływ na wartość złotego mają różne czynniki. Powodem podobnego spadku wartości złotego w 2004 były na przykład opinie, że złoty jest przewartościowany – rynek reaguje nerwowo nawet na drobne spekulacje. Panika po wydarzeniach w Ameryce wywołała reakcję – złoty się osłabił. Ale analiza ostatnich jedenastu lat pokazuje, że kurs na poziomie 3, 5 złotego jest naturalny – taka jest jego wartość rynkowa. Poziom z roku 2009 jest, więc reakcją na nastroje społeczno-polityczne w Polsce i na świecie.

Giełdą żądzą emocje, plotki, obawy, nadzieje, chciwość szybkiego zysku, strach.
Kiedyś do kierowania ludźmi wykorzystywano warunki atmosferyczne mówiąc np., Że jeśli będą nie posłuszni do Bóg słońca wypali ich plony- wiedząc, że przyjdą susze, a teraz przy takiej panice łatwo jest coś wmówić, postraszyć.  Spadki lub wzrosty uzależnione są od samych inwestorów jak przetworzą dane informacje puszczone na rynek.

Moje przekonania na temat między innymi strefy Euro oraz kosztów pracy, które według mnie powinny być zmniejszone, a nie wzrosnąć potwierdza wywiad z profesorem Leszkiem Balcerowiczem w Dzień Dobry TVN w dniu 2011-12-31 http://dziendobry.tvn.pl/video/beda-to-lata-tluste-czy-chude,1,newest,17806.html, oraz wczoraj w programie Tomasz Lis na żywo http://www.tvp.pl/publicystyka/polityka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/bartosz-arlukowicz-agnieszka-holland-robert-wieckiewicz-i-leszek-balcerowicz-02012012/5888718

Moje przekonanie, że Polska nie spełnia wymogów przy obecnych kursach potwierdza dr Bogusław Grabowski w programie ”Mówisz Mosz” w dniu 12-11-2011, którego tematem było: Czy Polska powinna jak najszybciej wstąpić do strefy euro? http://www.tvp.pl/publicystyka/ekonomia-i-gospodarka/mowisz-mosz/wideo/12112011/5528857

 

 Może celowo Amerykanie szukają pretekstu do osłabienia  Europejskiej waluty względem Dolara, które dużo straciło ze swojej dominacji na rynkach Światowych.

Walutami globalnymi są Euro i Dolar i pomiędzy nimi prowadzona jest gra.

 Frank zyskał do Euro tylko przez głupotę inwestorów!!!(z dn.2011-04-05)

Przy kursie 3,5 zł. za Euro frank szwajcarski będzie po 2,9 zł- przy kursie 1,2 CHF za Euro / 2,33 zł. jeśli frank wróci do swojego stałego pasma wahań 1,5 CHF za EURO.

 

Komentarze (4)
Tylko człowiek niespełna rozumu spłaca szybciej kredyt!
 Oceń wpis
   

Tylko człowiek niespełna rozumu spłaca szybciej kredyt lub też skraca jego okres kredytowanie, a potem nie ma co oszczędzać i w ten sposób nie ma nic odłożone na czarną godzinę!

Oprocentowanie kredytów oparte są na stawkach WIBOR/LIBOR/EURLIBOR, które zmienia się codziennie niezależnie czy RPP podniesie, czy też obniży stopy procentowe. Jak już ona spadnie lub wzrośnie to dopiero wtedy automatycznie wszystkie Banki zmieniają nam oprocentowanie wszystkich kredytów.

Czy jest ryzyko? Byłoby gdyby marża banku była zmienna przez cały okres kredytowania.

Przecież nie wzrasta nam oprocentowanie kredytu przez wzrost stałej marży banku, lecz przez wzrost Stawki WIBOR/LIBOR/EURLIBOR, po której banki miedzy sobą pożyczają pieniądze, a na jej wysokość z kolei mają wpływ lokaty bankowe.

Następnie na wzrost lub spadek lokat bankowych ma wpływ wzrost lub spadek inflacji, a na nią  mają duży wpływ decyzje RPP.
Gdyby Banki ze względu na wzrost inflacji nie podnosiły lokat, to naraziłyby siebie na niewypłacalność, ponieważ wszyscy oszczędzający chcieliby zwrot swoich oszczędności na raz jak to miało miejsce jeszcze tak niedawno w Polsce.

Dużo osób jest zdania, że kredyt w Polsce są najdroższe i tu sami wprowadzą się w błąd. Dlaczego ponieważ porównuje je do oprocentowania kredytów w Euro czy we frankach szwajcarskich zamiast do depozytów w tej samej walucie?

Proszę zadać sobie pytanie na przykładzie 100 000 zł. ile możemy zyskać:
- wpłacając na lokatę złotową możemy otrzymać 6, 5%, dlatego np. wibor/3M jest na poziomie 5%;
- wpłacając równowartość tej kwoty na lokatę w EURO otrzymamy 1, 5 % w skali roku, dlatego eurolibor/3M jest na poziomie 1,41%;

-czy we frankach szwajcarskich lokatę 0, 4 % w skali roku, dlatego libor/3m jest na poziomie 0, 05%.

Jeśli Bank pożycza nam kredyt o oprocentowaniu stawka procentowa + marżę stałą, to przez cały okres kredytowania czy stawka WIBOR/LIBOR/EURLIBOR będzie 7 czy 0, 05% marża stała banku nie zmienia się.

 Podaje przykład

Jeśli Bank pożycza nam dziś np.100 000 zł na 10 lat 5, 98%( stawka WIBOR 4, 98% + marżę stałą 1%)
-mamy ratę stałą 1109, 20 zł to wyliczamy, że Bank niby zarabia na odsetkach 33 104zł. czyli oddajemy 33, 10% więcej od tego, co pożyczyliśmy, a to z kolej daje średni realny koszt kredytu porównywalny do lokaty 3, 31% w skali roku
Tak naprawdę Bank z tych 33 104 zł. ma po 10 latach ze swojej 1% stałej marży tylko 5 124 zł brutto, a po 30 latach z 110 440 zł odsetek Bank nam tylko 15 308 zł. pozostałą kwotę musi oddać temu, co od niego pożyczył.

Na czym więc banki zarabiają? Od tego jak efektywnie zarządzane są banki zależą ich ocena przez inwestorów, a więc i notowania ich akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych. Akcje banków są chętnie kupowane przez zarządzających funduszami emerytalnymi i inwestycyjnymi. W ten sposób, pośrednio, udziałowcami banków są miliony klientów lokujących swoje oszczędności w funduszach emerytalnych oraz inwestycyjnych, na giełdzie czy też na lokatach bankowych.

Kredyty hipoteczne napędzają każdą gospodarkę, dlatego nikomu nie zależy żeby były one drogie i dlatego banki naliczają o wiele niższej swoje marże niż przy kredytach gotówkowych.

;... Skąd można wiedzieć, co będzie za 10 czy 30 lat?

Odpowiedz jest prosta, jeśli na dziś jest tani, to zawsze tak będzie. Jeśli stawki procentowe idą w górę ze względu na inflację, to wzrastają nam koszty wszystkich kredytu, a nie tylko hipotecznych. Tak samo muszą wzrastać lokaty bankowe, z których to banki pożyczają nam pieniądze na długie okresy.

Nie musimy wpadać w panikę, że koszty kredytów wzrastają, bo nigdy nie trwa to w nieskończoność. Raz idzie w górę za jakiś czas spada i wszystko się wyrównuje, dlatego warto wyliczać sobie średni roczny koszt kredytu z całego okresu kredytowania. Dlatego warto nie nadpłać kredytu żeby było nas stać zawsze na jego systematyczną spłatę jak stracimy pracę lub zmniejszą się nam zarobki.


Dziś te moje przekonywania się sprawdzą.

Podpisując umowę kredytową wybieramy jak najkrótszy okres kredytowania i jeszcze Bank nie zdążymy nam go uruchomić myślimy o jak najszybszej jego spłacie.

Czy tak naprawdę to nam się opłacało? ·Odpowiedź brzmi nie! - teraz, co niektórzy mają problem ze spłata swoich zobowiązań, nie mają na życie, ponieważ zmniejszyły im się dochody lub stracili pracę. Dlaczego?- bo nie mają nic odłożone na czarną godzinę.

Od zawsze przekonuje do oszczędzania.

Wielokrotnie mam do czynienia z klientami, którzy decyzję kredytową podjęli zbyt pochopnie. Gdyby dobrze przeanalizowali kredyt gotówkowy, samochodowy czy też hipoteczny, mógłby on być o wiele tańszy. Niestety takie osoby trafiają do mnie zbyt późno. Niekorzystnych decyzji można uniknąć konsultując posiadane oferty. W sytuacji, kiedy klient zaciągnął już kredyt, tam gdzie to jeszcze możliwe, staram się zmniejszyć jego koszty szukając rozwiązań. Jednemu z moich ostatnich klientów, który zaciągnął pożyczkę na kwotę 35 000 zł, udało się zmniejszyć koszty stałe o ponad 7 000 zł, znajdując tańszy kredyt na spłatę tego zobowiązania. Inny znów z moich klientów chciał wyciągnąć swoje oszczędności w kwocie 140 000, kiedy następowały największe spadki. Na szczęście udało mi się go od tego odwieść. Dzięki temu przez półtora roku zgromadziła kapitał na funduszach  ponad 220 000 zł. i dziś chociaż w tym roku znów zanotowaliśmy niewielkie spadki ma on wciąż ponad 220 000 zł.

 

LIBOR dla CHF

- oznacza stopę procentową będącą średnią arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane główne banki dla kredytów we Frankach Szwajcarskich na rynku międzybankowym w Londynie, ustalaną każdego dnia roboczego o godz. 11.00 czasu londyńskiego i publikowaną w serwisie Bloomberg lub innym serwisie informacyjnym,

WIBOR

– oznacza stopę procentową będącą średnią arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane główne banki dla kredytów w PLN na warszawskim rynku międzybankowym, ustalana każdego dnia roboczego o godzinie 11.00 i publikowana w serwisie Bloomberg lub innym serwisie informacyjnym.

EURIBOR

- oznacza stopę procentową będącą średnią arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane, główne banki aktywne w strefie EUR dla kredytów w EURO ustalaną każdego dnia roboczego o godz. 11.00 czasu brukselskiego i publikowaną w serwisie Bloomberg lub innym serwisie informacyjnym.

 

Michał Asman

Komentarze (12)
Złoty traci do Euro- Wibor w górę o 1,03%!
 Oceń wpis
   

Złoty tracił na wartości do Euro, przez co rośnie inflacja i dlatego banki zmuszone są podnosić depozyty. Konsekwencją tego jest wzrost wskaźnika WIBOR, który rośnie w górę np. Wibor/3M z 3,97% od stycznia 2011 roku wzrósł do dziś o 1,03%.

 Oprocentowanie kredytów oparte są na stawce, WIBOR, która zmienia się codziennie niezależnie czy RPP podniesie, czy też obniży stopy procentowe. Jak już ona spadnie lub wzrośnie to automatycznie Banki zmieniają nam oprocentowanie o taki sam procent wszystkich rodzajów kredytów gotówkowych, hipotecznych.

Od 1999r. przekonuje do tego, że kredyt hipoteczny to tanio pożyczony pieniądz tylko kwoty są duże, dlatego wydaje się nam, że nie wiadomo jak dużo oddajemy, a w rzeczywistości jego koszt jest mniejszy lub równy zysków, jakie otrzymujemy z naszych oszczędności. Dlatego jestem za tym żeby zaciągać kredyty na jak najdłuższy okres oraz aby nie nadpłacały rat trzymając oszczędności na czarną godzinę. Tak, więc każde nadwyżki kapitału powinniśmy trzymać na lokatach, funduszach czy też inwestować w systematyczne oszczędzanie trzymając je na czarną godzinę.

Dużo osób może powiedzieć skąd można wiedzieć, co będzie za 10 czy 30 lat.. Odpowiedz jest prosta, jeśli na dziś jest tani, to zawsze tak będzie. Jeśli stawki procentowe idą w górę, to wzrastają nam koszty wszystkich kredytów, a nie tylko hipotecznych. Tak samo muszą wzrastać lokaty bankowe, które dziś bardziej wzrosły niż koszty kredytów hipotecznych.

Dziś te moje powyższe przekonywania się sprawdzą.

Podpisując umowę kredytową wybieramy jak najkrótszy okres kredytowania i jeszcze Bank nie zdążymy nam go uruchomić myślimy o jak najszybszej jego spłacie.

Czy tak naprawdę to nam się opłacało? ·Odpowiedź brzmi nie! - teraz, co niektórzy mają problem ze spłata swoich zobowiązań, nie mają na życie, ponieważ zmniejszyły im się dochody lub stracili pracę. Dlaczego?- bo nie mają nic odłożone na czarną godzinę.

Pamiętajmy, że w gospodarce rynkowej raz idzie w górę, za jakiś czas spada i wszystko się wyrównuje, dlatego warto wyliczać średnią kosztu kredytu z całego okresu kredytowania. 

Decyzje, RPP mają bezpośredni wpływ na kurs złotego między innymi do Euro, a to się przekłada na wysokość inflacji, oprocentowanie depozytów, obligacji.

Podaje przykład:
W 2007 roku stawka, Libor/6M z 2,2425(dn 15-01-2007r) do 2, 8183% (26-11-2007) wzrosła tylko o 0,5758%, a Bank Szwajcarski podniósł stopy procentowe cztery razy, po 0, 25% co nam daje 1 %.

Na odwrót mamy ze stawką Wibor/6M, bo bardziej wzrosła niż RPP podniosła stopy procentowe. Wibor/6M wzrósł z 4, 3100 w tym samym okresie, na 5, 70%, czyli mamy wzrost o 1, 39%, a RPP podniosła stopy trzy razy, po 0, 25% co daje nam 0,75%.

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym?   Źródło porta NBP (…) Natomiast waluta, która jest masowo wyprzedawana, deprecjonuje się. Gdyby ludzie zaczęli żywiołowo pozbywać się złotówek, to złoty uległby deprecjacji, czyli mielibyśmy do czynienia ze wzrostem kursu złotego np. wobec euro. Dalsza analiza będzie prowadzona zawsze przy założeniu ceteris paribus. Uwzględniając, zatem zmiany jednego z czynników zakładamy, że inne pozostały na stałym poziomie. Skupimy się również na płynnym kursie walutowym, który jest kształtowany wyłącznie przez interakcje popytu i podaży. Analiza będzie uwzględniać wyłącznie dwie gospodarki – strefę euro (Euroland) oraz Polskę. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie kurs złotego wobec euro.

Tempo wzrostu gospodarczego

Zakładamy, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce jest wyższe niż w strefie euro. Liczne badania empiryczne dowodzą, że w tym przypadku szybkość importu towarów ze strefy euro będzie przewyższała dynamikę PKB. Dzieje się tak ze względu na występowanie tzw. importu zaopatrzeniowego. Żadna gospodarka nie jest samowystarczalna, zatem większy wzrost produkcji będzie wymagał jeszcze większego wzrostu dóbr pośrednich oraz kapitału koniecznych do ich produkcji. Oznacza to, że import towarów ze strefy euro będzie wyższy niż import towarów polskich dokonywany przez mieszkańców Eurolandu (z polskiego punktu widzenia jest to eksport). Efekt netto, (czyli pewnego rodzaju wypadkowa tych dwóch procesów) będzie oznaczał wyższy popyt na towary europejskie. Możemy się, zatem spodziewać, że ludzie będą sprzedawać złotego w zamian za euro. Popyt na euro zwiększy się, co doprowadzi do deprecjacji złotego, czyli wzrostu kursu złotego wobec euro. Wyższe tempo wzrostu strefy euro zaowocowałoby natomiast wzmożoną podażą wspólnej waluty europejskiej, którą większość ludzi chciałaby zamieniać na złotego, przez co uległby on aprecjacji a uczestnicy rynku zaobserwowaliby spadek kursu.
  

Realna stopa procentowa

Wyższa realna stopa procentowa (skorygowana o tempo wzrostu cen) w Polsce oznacza, że lokowanie pieniędzy w naszym kraju jest korzystniejsze, bo można osiągnąć większy zwrot z zainwestowanego kapitału (chociażby w postaci lokaty bankowej o wyższym oprocentowaniu). Ludzie (również mieszkańcy Eurolandu) będą, zatem wymieniać euro na złotówki, co zwiększy podaż waluty europejskiej, przez co Polska waluta ulegnie aprecjacji, czyli zaobserwujemy spadek kursu złotego wobec euro. Natomiast wyższa realna stopa procentowa w strefie euro spowoduje odpływ kapitału za granicę, co zwiększy popyt na wspólną walutę i przez wzmożoną podaż złotego przyczyni się do wzrostu jego kursu, czyli deprecjacji złotówki.

Tempo wzrostu cen
Wyższe tempo wzrostu cen w Polsce (czyli wyższa inflacja) sprawia, że towary krajowe stają się relatywnie coraz mniej konkurencyjne względem towarów europejskich, ponieważ ich ceny rosną szybciej. Zwiększa to popyt Polaków na towary zagraniczne i chęć wymiany złotówek na euro. Powoduje to zwiększenie popytu na wspólną walutę, co prowadzi do jej aprecjacji przy jednoczesnej deprecjacji złotego. W tym samym czasie również i Europejczycy ograniczają popyt na drożejące towary polskie – powoduje to spadek popytu na złotówki, co owocuje dalszą deprecjacją i wzrostem kursu wobec euro. Wyższe tempo wzrostu cen zagranicznych wywoła dokładnie odwrotną reakcję. czytaj więcej

 
Komentarze (6)
Przez osłabienie się złotego do EURO frank po 3, 70 zł !
 Oceń wpis
   

Dziś przeczytałem artykuł, że „Frank sięgnął bardzo ważnej granicy”

Szwajcarska waluta dotarła właśnie do poziomu 3, 70 złotego. Po raz ostatni frank był tak drogi na początku września. Złoty osłabił się również w stosunku do euro.

Jak już to powinno być, że Złoty osłabił się w stosunku do EURO, dlatego frank kosztuje 3, 70 zł?

Jak złoty zyskuje lub traci do Euro to tak samo proporcjonalnie traci i zyskuje do franka szwajcarskiego, dolara i innych walut w zależności od  kursu Euro do tych walut?

Przykłady:

Kurs złotego za Euro dzielony przez kurs EURO/CHF= kurs złotego za franka szwajcarskiego;

Kurs złotego za Euro dzielony przez kurs Euro/USD= kurs złotego do Dolara;

Przez zawyżanie kursu złotego do euro jest teraz ryzyko przekroczenia przez Polskę 55 proc. relacji długu publicznego do PKB. Złoty traci. Kto jest temu winien? Na pewno nie spekulanci jak próbuje się nam wmówić, chyba, że tak o sobie mówią eksperci i politycy, którzy wypowiadali się ze kurs powyżej 4 zł jest bardzo korzystny dla Polski.

Przecież jeszcze tak niedawno między innymi pan premier Pawlak czy też Jan Krzysztof Bielecki twierdzili, że taki kurs jest dobry dla naszej Gospodarki. Jak tak sądzą politycy to, co robi RPP, która powinna stać na straży naszego pieniądza, trzymać w ryzach jego wartość i być przede wszystkim nie zależna jak nakazuje konstytucja?

Przez wysokie kursy wzrósł deficyt budżetowy i zadłużenie państwa( wzrasta koszty spłaty długu i odsetek rosną, gdy osłabia się złoty).

Tu pojawia się moje pytanie?- Dlaczego tak długo był i jest utrzymywany tak słaby kurs naszej waluty do euro, skoro oczywistością jest, że przy takich kursach Polska wcześniej czy później będzie miała problemy z zadłużeniem i nie tylko? - kursy powinny się cofać sprzed 1999 roku a nie rosnąć w górę???

Złoty w stosunku do euro po ostatnim osłabieniu w 2009 r. powinien oscylować w granicach 3, 3 zł – 3, 8 zł. Jakby w takim paśmie wahań utrzymywany był złoty nie było by dziś problemu z naszym zadłużeniem, a tak utrzymywanie kursu przez prawie trzy lata na niezmiennym poziomie powyżej 4 złotych ma teraz niekorzystny wpływ na naszą gospodarkę, finanse publiczne (deficyt budżetowy i dług publiczny), inflację oraz na zaplanowany budżet na rok 2012, gdyż przy jego projekcie prognozowany był kurs 3, 6 zł za Euro.

Bo co to za sztuka kupić towar za 1€ (3, 6 PLN), a potem doprowadzić, żeby w krótkim czasie euro kosztowało 4, 6 zł czy 5 zł. Wszystko się opłaca, ale do czasu i teraz wychodzi, do czego taka nieodpowiedzialna polityka kursowa może doprowadzić.

Kiedy waluta zostaje zdeprecjonowana, pojawia się ryzyko inflacyjne, na które większość banków centralnych zareagowałaby podniesieniem stóp procentowych, by utrzymać niską inflację?

W latach 2006 -2008 średni kurs złotego do euro utrzymywał się na poziomie 3, 7 zł, a już w latach 2009 – 2011 utrzymuje się on powyżej 4 zł. Moim zdaniem zdecydowanie szkodzi to eksportowi jak i całej gospodarce, przecież kursu utrzymywały się w długim okresie poniżej 4 zł, czyli import i eksport odbywały się miej więcej po tym samym kursie.

Całe szczęście, że oszczędzających oraz kredytobiorców chronią unijne wymogi, które wskazują na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych i zadłużenie państwa. Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia, jednak przy obecnych kursach do euro nie spełniamy tych wymogów.

Gdyby nie UE to z takim zgubnym podejściem polityków zera, które obcinał niegdyś Balcerowicz dawno by się nam zdublowały.  więcej
                        
Średnio miesięczne kursy złote do Euro od stycznia 1999r. do października 2011

Gdyby nie błędne prowadzenie kursu które powinno się wahać w przedziale 3,30,-3,8 za euro po jego osłabieniu w 2009 r. Przy obecnych kursach Euro do franka szwajcarskiego i dolara za franka szwajcarskiego płacilibyśmy dziś 3,41 zł, a za dolara 3,23 zł przy kursie 4, 2 zł za Euro.

Komentarze (5)
Rząd spekuluje na złotym dług powyżej 55%?
 Oceń wpis
   

Przez zawyżanie kursu złotego do euro jest teraz ryzyko przekroczenia przez Polskę 55 proc. relacji długu publicznego do PKB. Złoty traci. Kto jest temu winien?  Na pewno nie spekulanci jak próbuje się nam wmówić, chyba, że tak o sobie mówią eksperci i politycy, którzy wypowiadają się ze kurs powyżej 4 zł jest bardzo korzystny dla Polski.

Przecież jeszcze tak niedawno między innymi pan premier Pawlak czy też Jan Krzysztof Bielecki twierdzili, że taki kurs jest dobry dla naszej Gospodarki. Jak tak sądzą politycy to, co robi RPP, która powinna stać na straży naszego pieniądza, trzymać w ryzach jego wartość i być przede wszystkim nie zależna jak nakazuje konstytucja?

Przez wysokie kursy wzrósł deficyt budżetowy i zadłużenie państwa( wzrasta koszty spłaty długu i odsetek rosną, gdy osłabia się złoty.

Tu pojawia się moje pytanie?- Dlaczego tak długo był i jest utrzymywany tak słaby kurs naszej waluty do euro, skoro oczywistością jest, że przy takich kursach Polska wcześniej czy później będzie miała problemy z zadłużeniem i nie tylko? - kursy powinny się cofać sprzed 1999 roku a nie rosnąć w górę???

Złoty w stosunku do euro po ostatnim osłabieniu w 2009 r. powinna oscylować w granicach 3, 3 zł – 3, 8 zł. Jakby w takim paśmie wahań utrzymywany był złoty nie było by dziś problemu z naszym zadłużeniem, a tak utrzymywanie kursu przez prawie trzy lata na niezmiennym poziomie powyżej 4 złotych ma teraz niekorzystny wpływ na naszą gospodarkę, finanse publiczne (deficyt budżetowy i dług publiczny), inflację oraz na zaplanowany budżet na rok 2012, gdyż przy jego projekcie prognozowany był kurs 3, 6 zł za Euro.

Bo co to za sztuka kupić towar za 1€ (3, 6 PLN), a potem doprowadzić, żeby w krótkim czasie euro kosztowało 4, 6 zł czy 5 zł. Wszystko się opłaca, ale do czasu i teraz wychodzi, do czego taka nieodpowiedzialna polityka kursowa może doprowadzić.

Kiedy waluta zostaje zdeprecjonowana, pojawia się ryzyko inflacyjne, na które większość banków centralnych zareagowałaby podniesieniem stóp procentowych, by utrzymać niską inflację?

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym?      

W latach 2006 -2008 średni kurs złotego do euro utrzymywał się na poziomie 3, 7 zł, a już w latach 2009 – 2011 utrzymuje się on powyżej 4 zł. Moim zdaniem zdecydowanie szkodzi to eksportowi jak i całej gospodarce, przecież kursu utrzymywały się w długim okresie poniżej 4 zł, czyli import i eksport odbywały się miej więcej po tym samym kursie.

Całe szczęście, że oszczędzających oraz kredytobiorców chronią unijne wymogi, które wskazują na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych i zadłużenie państwa. Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia, jednak przy obecnych kursach do euro nie spełniamy tych wymogów.

Gdyby nie UE to z takim zgubnym podejściem polityków zera, które obcinał niegdyś Balcerowicz dawno by się nam zdublowały.

Na koniec  2004 r. zadłużenie Polski w dewizach wynosiło 95 163 mln euro + 129 807 mln dolarów, a już na koniec 2007 r. wynosiło 156 309 mln euro + 229 938 mln USD.

W 2006 roku dr Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową szacował, że osłabienie złotego o 1 grosz powoduje wzrost długu zagranicznego o około 230 mln złotych.

Jak złoty zyskuje lub traci do Euro to tak samo proporcjonalnie traci i zyskuje do Dolara, franka i innych walut w zależności od kursu euro do tych walut?

Przykłady: kurs złotego za Euro dzielony przez kurs Euro/USD= kurs złotego do Dolara, kurs złotego za Euro dzielony przez kurs EURO/CHF= kurs franka szwajcarskiego.

Gdyby nie błędne prowadzenie kursu które powinno się wahać w przedziale 3,30,-3,8 za euro po jego osłabieniu w 2009 r. Przy obecnych kursach Euro do franka szwajcarskiego i dolara za franka szwajcarskiego płacilibyśmy dziś 3,41 zł, a za dolara 3,23 zł przy kursie 4, 2 zł za Euro.        
                 

Jak Szwajcarzy dali ciała z kursem, że nie utrzymywali franka szwajcarskiego na poziomie 1, 5 CHF za Euro i teraz płacą za to wysoką cenę? Polska na odwrót może mieć problemy gospodarcze, ponieważ po ostatnim osłabieniu złotego nie doprowadziła szybko do kursów poniżej 4 zł.

Euro jest gwarantem silnej gospodarki !  dn. 2011-07-24

CZEKAĆ CZY BRAĆ (Rz. z dn.11-03-2004) 

 

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym?   Źródło porta NBP (…)Natomiast waluta, która jest masowo wyprzedawana, deprecjonuje się. Gdyby ludzie zaczęli żywiołowo pozbywać się złotówek, to złoty uległby deprecjacji, czyli mielibyśmy do czynienia ze wzrostem kursu złotego np. wobec euro. Dalsza analiza będzie prowadzona zawsze przy założeniu ceteris paribus. Uwzględniając zatem zmiany jednego z czynników zakładamy, że inne pozostały na stałym poziomie. Skupimy się również na płynnym kursie walutowym, który jest kształtowany wyłącznie przez interakcje popytu i podaży. Analiza będzie uwzględniać wyłącznie dwie gospodarki – strefę euro (Euroland) oraz Polskę. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie kurs złotego wobec euro.

Tempo wzrostu gospodarczego

Zakładamy, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce jest wyższe niż w strefie euro. Liczne badania empiryczne dowodzą, że w tym przypadku szybkość importu towarów ze strefy euro będzie przewyższała dynamikę PKB. Dzieje się tak ze względu na występowanie tzw. importu zaopatrzeniowego. Żadna gospodarka nie jest samowystarczalna, zatem większy wzrost produkcji będzie wymagał jeszcze większego wzrostu dóbr pośrednich oraz kapitału koniecznych do ich produkcji. Oznacza to, że import towarów ze strefy euro będzie wyższy niż import towarów polskich dokonywany przez mieszkańców Eurolandu (z polskiego punktu widzenia jest to eksport). Efekt netto (czyli pewnego rodzaju wypadkowa tych dwóch procesów) będzie oznaczał wyższy popyt na towary europejskie. Możemy się zatem spodziewać, że ludzie będą sprzedawać złotego w zamian za euro. Popyt na euro zwiększy się, co doprowadzi do deprecjacji złotego, czyli wzrostu kursu złotego wobec euro. Wyższe tempo wzrostu strefy euro zaowocowałoby natomiast wzmożoną podażą wspólnej waluty europejskiej, którą większość ludzi chciałaby zamieniać na złotego, przez co uległby on aprecjacji a uczestnicy rynku zaobserwowaliby spadek kursu.
  

Realna stopa procentowa

Wyższa realna stopa procentowa (skorygowana o tempo wzrostu cen) w Polsce oznacza, że lokowanie pieniędzy w naszym kraju jest korzystniejsze, bo można osiągnąć większy zwrot z zainwestowanego kapitału (chociażby w postaci lokaty bankowej o wyższym oprocentowaniu). Ludzie (również mieszkańcy Eurolandu) będą zatem wymieniać euro na złotówki, co zwiększy podaż waluty europejskiej, przez co polska waluta ulegnie aprecjacji, czyli zaobserwujemy spadek kursu złotego wobec euro. Natomiast wyższa realna stopa procentowa w strefie euro spowoduje odpływ kapitału za granicę, co zwiększy popyt na wspólną walutę i przez wzmożoną podaż złotego przyczyni się do wzrostu jego kursu, czyli deprecjacji złotówki.

Tempo wzrostu cen
Wyższe tempo wzrostu cen w Polsce (czyli wyższa inflacja) sprawia, że towary krajowe stają się relatywnie coraz mniej konkurencyjne względem towarów europejskich, ponieważ ich ceny rosną szybciej. Zwiększa to popyt Polaków na towary zagraniczne i chęć wymiany złotówek na euro. Powoduje to zwiększenie popytu na wspólną walutę, co prowadzi do jej aprecjacji przy jednoczesnej deprecjacji złotego. W tym samym czasie również i Europejczycy ograniczają popyt na drożejące towary polskie – powoduje to spadek popytu na złotówki, co owocuje dalszą deprecjacją i wzrostem kursu wobec euro. Wyższe tempo wzrostu cen zagranicznych wywoła dokładnie odwrotną reakcję. czytaj więcej

Komentarze (10)
Silny złoty w stosunku do Euro warunkiem wymiany.
 Oceń wpis
   

  Ostatnio słychać opinie, że kurs złotego powyżej 4 zł wobec euro jest wielce sprzyjającą okolicznością do przyjęcia wspólnej waluty. Dlatego właśnie wskazany jest pośpiech, zamiast postawy wyczekującej. Moim zdaniem zaś gdyby doszło do wymiany po obecnych kursach powyżej 4 złotych ucierpiałyby nasze oszczędności oraz gospodarka.

 Chcąc spełnić wymogi do wymiany naszej waluty na EURO, wraz z utrzymaniem niskiej inflacji czy kursy powinny się cofać sprzed 1999 roku a nie rosnąć w górę???

Analizując średnie miesięczne kursy można odczuć, że wolny rynek chce właśnie kursu w granicach 3, 3 zł – 3, 6 za EURO. Jeśli te kursy utrzymywałby się w tych granicach do wymiany na Euro to w perspektywie czasu zwiększyłaby się konkurencyjność naszej gospodarki przez spadek cen, gdyż kurs poniżej 4 zł wpływa na obniżkę cen paliw i nie tylko.

Z moich obliczeń wynika, że gdyby nie obecny kurs złotego do euro, to za franka szwajcarskiego płacilibyśmy dziś 3 zł, za USD 2, 75 z przy kursie 3, 8 zł / 1€.

Przeanalizujmy okres, który mamy za sobą:
Przed 2000 rokiem, kiedy rosła inflacja, nasza waluta traciła na wartości oszczędzaliśmy w tedy dewizie, ale jeśli od 2000 roku mówi się, że inflacja ma spadać to rynek reaguje na odwrót, czyli nasza waluta powinna się umacniać. Trzeba pamiętać, że kurs w granicach 3, 6 zł do około 4 zł za l EURO utrzymywał się do lutego 2003 roku.
Na silnego złotego jednak skarżyli się polscy przedsiębiorcy, że utrudnia im on eksport. Rząd twierdzi, że jest on zbyt mocny - na czym cierpi nasza gospodarka.
Więc interwencja w celu osłabienia polskiej waluty doprowadziła aż do kursu 4, 8 zł za 1 Euro.

W latach 2006 -2008 średni kurs złotego do euro utrzymywał się na poziomie 3, 7 zł, a już w latach 2009 – 2011 utrzymuje się on powyżej 4 zł. Moim zdaniem zdecydowanie szkodzi to eksportowi jak i całej gospodarce, przecież też importujemy.

Doprowadzono w ten sposób do przekroczenia zadłużenia państwa, oraz wzroście deficytu, a było to sprzeczne z wymogami do przyjęcie do, ERM-2. Rzecznicy Rady UE wskazują m.in. na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych (w tym niski deficyt budżetowy) i zadłużenie państwa.
Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia.

Dziś cała historia się powtarza.

Dużo osób jest przeciwne wprowadzenia Euro, bo uważają, że będą mieć mniejsze zarobki, ale przecież i tak mało zarabiamy bez wymiany, wystarczy nasze zarobki podzielić przez dzisiejszy kurs. Tak, więc co ma Euro do naszych zarobków tyle, co nic. Prędzej bym powiedział, że to po wymianie szybciej dojdzie do zrównania naszych zarobków z krajami UE.

Jeśli by doszło do zrównania naszych zarobków( więcej zarabiamy to więcej wydajemy) przed wymianą to groziłyby nam drastyczne podwyżki cen towarów i usług przez słabą przejrzystość cen jak to mamy teraz, co za sobą idzie drastyczny wzrost inflacji, a na odwrót po wyminie, bo będziemy mieć tzn. hamulec przejrzystość cen z krajami UE.

Wystarczy teraz porównać ceny towarów w państwach, które przyjęły Euro do naszych i tak większość towarów i usług obecnie są u nas droższe.

Pracodawcy, uciekając od kosztów związanych z ZUSEM od ponad 12 lat zaczęli rejestrować pracownika na najniższą krajową, a nie taką jak faktycznie zarabia lub też zatrudniają na czarno. Tak, więc: Aby rozwiązać problemy na rynku trzeba wprowadzić przykładowo stałą stawkę na ZUS np. 400zł do 2500 zł netto, a pracownik dodatkowo niech sam odkłada na systematyczne oszczędzanie gdzie chce żeby mieć większą emeryturę. Nie robiąc nic z kosztami pracy to ten pracownik wcześniej czy później straci prace, automatycznie nie będzie wpływu składki do ZUS, oraz nie będzie napędzał koniunktury.

Stała stawka daje nam:

- podwyżki płac bez żadnych dodatkowych kosztów dla pracodawcy

- większą sprzedaż towarów i usług

- spadek bezrobocia - większe wpływy do ZUS-u i US

- każdy decyduje gdzie i jak oszczędzać na swoją emeryturę

- rozwiązanie problemu Służby Zdrowia

- konsekwencją będzie wyż demograficzny

- spełnienie kryteriów do przyjęcia EURO

 
 
Jeśli chodzi o kurs EURO/PLN to:
Im mocniejszy złoty tym więcej kupimy Euro przy wymianie. Mocny złoty przyczynił się
do spadku cen, spadku zadłużenia wraz z wzrostem konkurencyjność Polski.
Przecież więcej kupimy Euro przy kursie np. 3,4 zł, a nie jak będzie kosztowało 4zł.

Przykład:
Masz oszczędności, nieruchomości, itp. warte 800 000 zł
a) Kurs wymiany 4, 5 zł za Euro po wymianie będzie wart 177 777, 77 Euro.
b) Kurs wymiany 3, 4 zł po wymianie będzie wart 235 294, 11 Euro

Czy powinniśmy rozważyć, czy śpieszyć się do wstąpienia do strefy euro?

Nie koniecznie, wystarczy trzymać się wytycznych do jego przyjęcia, dlatego powinniśmy utrzymywać kursu pomiędzy 3, 30 a 3, 60 za jedno Euro. Co by się działo z naszą gospodarką jakby nasza waluta padła ofiarą spekulantów tak jak to ma teraz miejsce z frankiem, tyle, że na odwrót traciłaby na wartości do Euro mimo interwencji RPP by utrzymać niski kurs waluty.

Całe szczęście, że oszczędzających oraz kredytobiorców chronią unijne wymogi, które wskazują na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych i zadłużenie państwa. Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia, jednak przy obecnych kursach do euro nie spełniamy tych wymogów.

Gdyby nie kryteria UE to z takim zgubnym podejściem co niektórych ekspertów oraz polityków zera, które obcinał niegdyś Balcerowicz dawno by się nam zdublowały.

Na koniec  2004 r. zadłużenie Polski w dewizach wynosiło 95 163 mln euro + 129 807 mln dolarów, a już na koniec 2007 r. wynosiło 156 309 mln euro + 229 938 mln USD.

W 2006 roku dr Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową szacował, że osłabienie złotego o 1 grosz powoduje wzrost długu zagranicznego o około 230 mln złotych.

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych, gdy dług przekracza 55 proc. PKB rząd musi przygotować zrównoważony (czyli bez deficytu) budżet na kolejny rok, co może oznaczać konieczność wprowadzenie drastycznych oszczędności.

Zgodnie z ostatnimi danymi resortu finansów na koniec września 2011 r. zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 762 mld 47,6 mln zł. Zadłużenie krajowe wyniosło 526 mld 449,1 mln zł, a zadłużenie zagraniczne 235 mld 598,5 mln zł (wzrost o 7,5 proc., wobec sierpnia 2011 r. i o 20,9 proc. od początku roku).

Zadłużenie w złotych stanowiło 69,1 proc. całości zadłużenia. Zadłużenie w euro wyniosło 21,4 proc., zadłużenie w dolarach 4,7 proc., a w innych walutach 4,8 proc.

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym?

 

 

 

 

 

Komentarze (2)
Kto zapłaci eksporterom?
 Oceń wpis
   

Przez zawyżanie kursu złotego do euro cierpi nasza gospodarka. Kto jest temu winien? 

Jak donosi dzisiaj Polska Agencja Prasowa były premier, a obecnie szef Rady Gospodarczej przy premierze Jan Krzysztof Bielecki twierdzi, że problemem w 2012 r. może być zbyt szybka aprecjacja złotego. Jego zdaniem obecny kurs naszej waluty ma być korzystny dla eksporterów.

Zgadza się bo ja też jestem przekonany, że szybkie umocnienie złotego uderzy w nasz eksport, ponieważ zbyt długo utrzymywany jest kurs powyżej 4 zł za euro, który ma teraz negatywny wpływ na gospodarkę.

W latach 2006 -2008 średni kurs złotego do euro utrzymywał się na poziomie 3,7 zł, a już w latach 2009 – 2011 utrzymuje się on powyżej 4 zł. Moim zdaniem zdecydowanie szkodzi to eksportowi jak i całej gospodarce, przecież też importujemy.

Bo co to za sztuka kupić towar za 1€ (3,6 PLN), a potem doprowadzić, żeby w krótkim czasie euro kosztowało 4,6 zł czy 5 zł. Wszystko się opłaca, ale do czasu.

Tu pojawia się moje pytanie do byłego premiera: dlaczego tak długo utrzymywany jest słaby kurs naszej waluty do euro, skoro oczywistością jest, że przy takich kursach Polska będzie miała problem z zadłużeniem?

Złoty w stosunku do euro po ostatnim osłabieniu w 2009 r. powinna oscylować w granicach 3,3 zł – 3,8 zł. Teraz utrzymuje się kurs przez prawie trzy lata na niezmiennym poziomie powyżej 4 złotych. Takie działania mają niekorzystny wpływ na naszą gospodarkę (głównie import oraz eksport), finanse publiczne (deficyt budżetowy i dług publiczny) , inflację oraz na zaplanowany budżet na rok 2012, gdyż przy jego projekcie prognozowany był kurs 3, 6 zł za Euro.

Całe szczęście, że oszczędzających oraz kredytobiorców chronią unijne wymogi, które wskazują na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych i zadłużenie państwa. Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia, jednak przy obecnych kursach do euro nie spełniamy tych wymogów.

Gdyby nie UE to z takim zgubnym podejściem polityków zera, które obcinał niegdyś Balcerowicz dawno by się nam zdublowały.

Na koniec  2004 r. zadłużenie Polski w dewizach wynosiło 95 163 mln euro + 129 807 mln dolarów, a już na koniec 2007 r. wynosiło 156 309 mln euro + 229 938 mln USD.

W 2006 roku dr Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową szacował, że osłabienie złotego o 1 grosz powoduje wzrost długu zagranicznego o około 230 mln złotych.

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym?                    

Z moich obliczeń wynika, że gdyby nie błędne prowadzenie kursu przez osoby za to odpowiedzialne, za franka szwajcarskiego płacilibyśmy dziś 3 zł , za USD 2,75 zł(przy kursie 3,8 zł / 1€)

Jak Szwajcarzy dali ciała z kursem, że nie utrzymywali franka szwajcarskiego na poziomie 1, 5 CHF za Euro i teraz płacą za to wysoką cenę. Polska na odwrót może mieć problemy gospodarcze, ponieważ po ostatnim osłabieniu złotego nie doprowadziła szybko do kursów poniżej 4 zł.

Euro jest gwarantem silnej gospodarki !  dn. 2011-07-24

 Co z tym kursem Euro/PLN 2011-10-19

CZEKAĆ CZY BRAĆ (Rz. z dn.11-03-2004) 

 
Michał Asman
Komentarze (0)
Szwajcarzy podnoszą poprzeczkę kursu Franka z 1,2 do Euro?
 Oceń wpis
   

Związki zawodowe ponownie w tym tygodniu wezwały SNB do doprowadzenia nowego kursu wymiany 1, 4 CHF za jedno euro w celu lepszej ochrony miejsc pracy. "Spekulacyjne zawyżenie wartości franka jest problemem dla szwajcarskiej gospodarki, gdyż w branży turystycznej i przemysłowej zagrożone jest około 10 000 miejsc pracy.

 Moim zdaniem Szwajcarzy dali ciała z kursem, że nie utrzymywali franka szwajcarskiego na poziomie 1, 5 CHF za Euro i teraz płacą za to wysoką cenę. Polska na odwrót może mieć problemy z zadłużeniem zagranicznym, ponieważ po ostatnim osłabieniu złotego nie doprowadziła do kursów poniżej 4 zł.

Od zawsze kurs PLN do franka szwajcarskiego uzależniony był od kursu naszej waluty do Euro.
Kurs złotego do euro dzielony przez przelicznik kursu EURO/CHF równa się kurs złotego
do franka szwajcarskiego.

Tak, więc sami Szwajcarzy potwierdzają to, co pisze nie od dziś na temat powiązania kursu franka z Euro, który powinien powróci do swojego stałego pasma wahań do Euro.

Vabank, czyli kredyty w CHF- kredytobiorca nic nie traci!

W dniu zaciągnięcia kredytu wiadomo, do jakich kursów musiałoby dojść żeby kredyt we frankach zrównały się nam w kosztach z kredytem w złotych.  Radzę wszystkim sprawdzi, po jakich kursach w trakcie kredytowania spłacaliśmy kredyt, oraz po jakim kursie był uruchomiany.Przecież z dnia na dzień kurs spłaty kredytu nam tak nie zdrożał. zapraszam do artykułu

(2010-12-28 )Frank zyskał nie tylko do EURO i złotego!

 

Jedno jest pewne, że na pewno w najbliższym czasie czeka nas osłabienie franka szwajcarskiego do EURO.

  W tej chwili robi się już dużym ciężarem dla szwajcarskiego eksportu, który stanowi 50% produktu krajowego brutto.

Powrót do kursu w granicach 1, 5 CHF za Euro, do którego dążą sami Szwajcarzy w niedługim czasie da nam kurs złotego 3 za Franka przy kursie 4, 50 zł za Euro, przy kursie 4 zł za Euro da nam kurs franka 2, 66 zł. 







Ze względu na ciągle wzrastającą liczbę zapytań czytelników mojego bloga o porady finansowe informuję, że wszelkie doradztwo telefoniczne kosztuje jedynie 100 zł. Jeśli masz ofertę finansową sprawdzę, czy jest ona dla Ciebie korzystna. Wystarczy, że przedstawisz e-mailowo lub telefonicznie mi swój problem . Ja maksymalnie w jak najkrótszym czasie ocenię na ile mogę Ci pomóc i odpowiem na wszelkie pytania. Profesjonalnie sprawdzę Twoje oferty i wybiorę tę najkorzystniejszą, doradzę również jak wybrać kredyt i jak go spłacać, by żyć bezpieczniej. Korzystając z moich porad to Ty zarabiasz! 

Finansowa pierwsza pomoc!

Michał Asman

Komentarze (8)
Silny frank zagraża 10.000 miejsc pracy!- CHF po 2,66zł!
 Oceń wpis
   

Wczoraj Hess wezwał do dalszej dewaluacji franka do 1.35 za euro, a parę dni wcześniej związki zawodowe  wezwały do doprowadzenia nowego kursu wymiany 1, 4 CHF za jedno euro w celu lepszej ochrony miejsc pracy. "Spekulacyjne zawyżenie wartości franka jest problemem dla szwajcarskiej gospodarki", powiedział we wtorek współprzewodniczący związków zawodowych Renzo Ambrosetti na konferencji prasowej w Bernie. Obaj więc potwierdzają, że w branży turystycznej i przemysłowej jest zagrożone około 10 000 miejsc pracy. Hess powiedział, że strach de-industrializacji będzie tak długo, jak wartość franka nie wzrośnie powyżej kursu wyznaczonego przez SNB.

Hess powiedział również, że co najmniej połowa producentów Szwajcarii będzie zmuszony do znalezienia oszczędności w nadchodzącym roku, aby zwiększyć ich konkurencyjność na rynkach eksportowych.

Moim zdaniem Szwajcarzy dali ciała z kursem, że nie utrzymywali franka szwajcarskiego na poziomie 1, 5 CHF za Euro i teraz płacą za to wysoką cenę. Polska na odwrót może mieć problemy z zadłużeniem zagranicznym, ponieważ po ostatnim osłabieniu złotego nie doprowadziła do kursów poniżej 4 zł.

Tak więc sami Szwajcarzy potwierdzają to co pisze nie od dziś na temat powiązania kursu franka z Euro, który wróci do swojego stałego pasma wahań do Euro.

Jedno jest pewne, że na pewno w najbliższym czasie czeka nas osłabienie franka szwajcarskiego do EURO.

  W tej chwili robi się już dużym ciężarem dla szwajcarskiego eksportu, który stanowi 50% produktu krajowego brutto, dlatego  musi wrócić w 2011 r. do swojego trwałego poziomu do Euro.

             Kurs franka szwajcarskiego do 1,95583 marki= jedno Euro 50 lat

Następnym więc celem, o czym informuje nie od dziś będzie doprowadzenie przez SNB do kursu 1.50 CHF za Euro. Powrót do kursu w granicach 1, 5 CHF za Euro, do którego dążą sami Szwajcarzy w niedługim czasie da nam kurs złotego 3 za Franka przy kursie 4, 50 zł za Euro, przy kursie 4 zł za Euro da nam kurs franka 2, 66 zł.

Jak Szwajcarzy osłabiają kurs franka do Euro do swojego stałego poziomu 1, 5 CHF za Euro, tak Polska na odwrót powinna umocnić Kurs złotego do Euro poniżej 4 zł, gdyż obecny kurs wpływa nie korzystnie na deficyt budżetowy, zadłużenie państwa oraz inflację?  

Szwajcaria dla UE jest drugim największym partnerem handlowym i na odwrót UE dla Szwajcarii. Żeby nie tracić na różnicach kursowych powiązali franka szwajcarskiego z Euro utrzymując go w bardzo wąskim paśmie wahań  uśredniając go w granicach 1, 55 za Euro? Panika na rynkach spowodowała, że nie byli wstanie powstrzymać interwencjami na rynkach finansowych umacniania się franka szwajcarskiego względem Euro.

kurs franka do Euro 10 lat

To bzdurne stwierdzenie, że frank szwajcarski jest tz. „bezpieczne schronienie" jest nadal jak kula u nogi dla gospodarki Szwajcarskiej. Gdyż im więcej osób tak myśli tym większy niepokój mają oni sami, gdyż  umacnianie się franka w takim tempie groziło bankructwem ich tysiącom firm.

Frak szwajcarski przez dziesięciolecia był powiązany najpierw z marką niemiecką, a po później z EURO. Obojętnie, więc ile Euro kosztowało w stosunku do dolara między Euro i frankiem zawsze była mniej więcej taka sama różnica. Od wielu lat ile musiałem prostować, że jeśli ktoś mi uważał, że frank jest stabilną walutą to samo musi powiedzieć o Euro, bo jeśli nasza waluta traciła lub zyskała do Euro np. 10 groszy to tyle samo proporcjonalnie traciła lub zyskała do franka- w tym przypadku około 0, 06 groszy.

Giełdą żądzą emocje, plotki, obawy, nadzieje, chciwość szybkiego zysku, strach. Przy takiej panice łatwo jest coś wmówić, postraszyć.  Spadki lub wzrosty na giełdzie uzależnione są od samych inwestorów jak przetworzą dane informacje puszczone na rynek. 

 

Raty kredytu we frankach szybko rosną. Co robić?(porad udzielam od 1999r.)

Moja rada nie musimy wpadać w panikę, że koszt kredytu wzrastają, bo nigdy to nie trwa w nieskończoność, ewentualnie kilku miesięcy. Radziłbym jedynie nie podejmować pochopnych decyzji, o przewalutowanie, oraz nie nadpłacać. Jedynie radziłbym wydłużyć okres kredytowania na maksymalny w celu zmniejszenia wysokości rat.  Wydłużając jego okres kredytu jest bardziej odporny na wahania kursowe oraz zmianę stopy procentowej w związku z tym jest on o wiele bezpieczniejszy.

 

Prognozuje, że już niedługo na rynkach powinno się wszystko uspokoić i frank wróci do swojego stałego pasma wahań 1, 5 CHF za Euro. Złoty powinien też zyskać na wartości do Euro, co da nam kurs 3, 6zł., a wówczas za franka będziemy płacić 2, 4 zł. jeśli będą spełnione warunki 1, 5 CHF za EURO oraz 3, 6 PLN za EURO.

 

Ze względu na ciągle wzrastającą liczbę zapytań czytelników mojego bloga o porady finansowe informuję, że wszelkie doradztwo telefoniczne kosztuje jedynie 100 zł. Jeśli masz ofertę finansową sprawdzę, czy jest ona dla Ciebie korzystna. Wystarczy, że przedstawisz e-mailowo lub telefonicznie mi swój problem . Ja maksymalnie w jak najkrótszym czasie ocenię na ile mogę Ci pomóc i odpowiem na wszelkie pytania. Profesjonalnie sprawdzę Twoje oferty i wybiorę tę najkorzystniejszą, doradzę również jak wybrać kredyt i jak go spłacać, by żyć bezpieczniej. Korzystając z moich porad to Ty zarabiasz!

Michał Asman

 

Komentarze (30)
Jeszcze w tym roku frank szwajcarski poniżej 2,66 zł ?
 Oceń wpis
   

Szwajcarzy potwierdzają to co piszę od lat na temat powiązaniu kursu franka z Euro. W dniu 18.10.2011 r. Związki zawodowe w Szwajcarii są zaniepokojone kursem franka do Euro i wezwały do doprowadzenia nowego kursu wymiany 1, 4 CHF za jedno euro w celu lepszej ochrony miejsc pracy i wynagrodzenia. "Spekulacyjne zawyżenie wartości franka jest problemem dla szwajcarskiej gospodarki", powiedział współprzewodniczący związków zawodowych Renzo Ambrosetti na konferencji prasowej w Bernie we wtorek. Zauważył, że w branży turystycznej i przemysłowej jest zagrożone około 10 000 miejsc pracy.

Szwajcarzy dali ciała z kursem, że nie utrzymywali franka szwajcarskiego na poziomie 1, 5 CHF za Euro i teraz płacą za to wysoką cenę. Polska na odwrót może mieć problemy z zadłużeniem zagranicznym, bo po ostatnim osłabieniu złotego nie doprowadziła do kursów poniżej 4 zł.

Tak więc potwierdza się co pisze nie od dziś na temat kursów na tym blogu.

Następnym celem, o czym informuje nie od dziś będzie doprowadzenie przez SNB do kursu 1.50 CHF za Euro. Powrót do kursu w granicach 1, 5 CHF za Euro, do którego dążą Szwajcarzy w niedługim czasie da nam kurs złotego 3 za Franka przy kursie 4, 50 zł za Euro, przy kursie 4 zł za Euro da nam kurs franka 2, 66 zł.

Jak Szwajcarzy osłabiają kurs franka do Euro do swojego stałego poziomu 1, 5 CHF za Euro, tak Polska na odwrót powinna umocnić Kurs złotego do Euro poniżej 4 zł, gdyż obecny kurs wpływa nie korzystnie na deficyt budżetowy, zadłużenie państwa oraz inflację?  

Szwajcaria dla UE jest drugim największym partnerem handlowym i na odwrót UE dla Szwajcarii. Żeby nie tracić na różnicach kursowych powiązali franka szwajcarskiego z Euro utrzymując go w bardzo wąskim paśmie wahań  uśredniając go w granicach 1, 55 za Euro? Panika na rynkach spowodowała, że nie byli wstanie powstrzymać interwencjami na rynkach finansowych umacniania się franka szwajcarskiego względem Euro.

To bzdurne stwierdzenie, że frank szwajcarski jest tz. „bezpieczne schronienie" jest nadal jak kula u nogi dla gospodarki Szwajcarskiej. Gdyż im więcej osób tak myśli tym większy niepokój mają oni sami, gdyż  umacnianie się franka w takim tempie groziło bankructwem ich tysiącom firm.

Frak szwajcarski przez dziesięciolecia był powiązany najpierw z marką niemiecką, a po później z EURO. Obojętnie, więc ile Euro kosztowało w stosunku do dolara między Euro i frankiem zawsze była mniej więcej taka sama różnica. Od wielu lat ile musiałem prostować, że jeśli ktoś mi uważał, że frank jest stabilną walutą to samo musi powiedzieć o Euro, bo jeśli nasza waluta traciła lub zyskała do Euro np. 10 groszy to tyle samo proporcjonalnie traciła lub zyskała do franka- w tym przypadku około 0, 06 groszy.

Giełdą żądzą emocje, plotki, obawy, nadzieje, chciwość szybkiego zysku, strach. Przy takiej panice łatwo jest coś wmówić, postraszyć.  Spadki lub wzrosty na giełdzie uzależnione są od samych inwestorów jak przetworzą dane informacje puszczone na rynek.

Chcę wziąć kredyt na mieszkanie. Waham się jednak między euro a frankiem szwajcarskim. Kredyty w CHF są niżej oprocentowane, ale boję się o ryzyko kursowe. Co robić?
 

MICHAŁ ASMAN, DORADCA KREDYTOWY:

Rzeczywiście, trudno na oko ocenić, czy kredyt w CHF jest ryzykowny, czy nie. Najlepiej porównać, jak ta waluta zachowywała się w stosunku do euro w ostatnich latach. Można to zrobić w łatwy sposób i to samemu. Wystarczy podzielić kurs euro przez kurs franka. Taką operację można przeprowadzać przez kilka dni. Można też zadzwonić np. do Narodowego Banku Polskiego i poprosić o kursy euro i franka np. z 2000 i 2001 roku. Z tego obliczenia zobaczymy, że stosunek obu walut pozostaje mniej więcej taki sam, co oznacza, że ryzyka kursowego właściwie nie ma.

Jeżeli więc widać, że kursy obu walut zachowują się podobnie, ale kredyty w CHF są niżej oprocentowane, lepiej wziąć kredyt we frankach szwajcarskich.

Pytanie tylko, czy nie stracimy na tym, gdy złoty straci na wartości w stosunku do CHF. Przecież to w złotówkach będziemy spłacać nasz kredyt, a nie w euro.

To także można łatwo sprawdzić. W banku, w którym chcemy wziąć kredyt, trzeba poprosić o symulację jego spłat przy stałych ratach.

Załóżmy, że bierzemy 100 tys. zł na 20 lat w złotówkach i frankach. W złotówkach np. przy oprocentowaniu 8,8 proc. zapłacimy ratę 886,9 zł. We frankach przy oprocentowaniu 3,26 proc. - 567,7 zł.

Dzielimy ratę kredytu w CHF przez kurs sprzedaży franka, np. 2,8476 zł (567,7/2,8476 = rata 199,36 CHF). Następnie 886,9 zł dzielimy przez ratę w CHF (886,9/199,36 = 4,4487 zł). Co otrzymujemy? 4,4487 zł to kurs, po jakim musiałby być sprzedawany frank szwajcarski, abyśmy stracili na kredycie w tej walucie.

Innymi słowy, dopóki CHF będzie kosztował mniej niż 4,4487 zł, kredyt we frankach będzie bardziej opłacalny niż w złotówkach. Przy tak silnej złotówce i tak małej inflacji wydaje się to nierealne.

UWAGA! W podobny sposób możemy obliczyć opłacalność kredytów w innych walutach.

Do wiadomości średnia kursu sprzedaży do dziś 2, 6718 zł  i jest nawet mniejsza niż kurs uruchomienia 2,8476.

Aby zweryfikować prawdziwość mojej tezy proponuję,  żeby kursy spłaty poszczególnych rat swojego kredytu dodać do siebie, następnie podzielić przez miesiące jego spłaty w celu wyciągnięcia średniej kursu. Następnie otrzymaną średnią porównać z kursem uruchomienia swojego kredytu. 

 

 
Masz ofertę finansową? Sprawdź ją ! 

Michał Asman- 692981991

 

Komentarze (3)
Co z tym kursem Euro/PLN
 Oceń wpis
   

Ten artykuł ukazał się w Rzepie, gdy kurs naszej waluty przez dłuższy okres czasu osłabiał się do Euro. Historia się powtarza, bo dziś mamy podobną sytuacje z  2004 i 2009 roku z kursem złotego do EURO , który powinien w niedługim czasie spaść poniżej 4 zł., a franka szwajcarskiego poniżej 2, 7 zł.

CZEKAĆ CZY BRAĆ (Rz. z dn.11-03-2004) 

Wielu czytelników, których stać na zakup mieszkania czy budowę domu za pieniądze z kredytu - w związku ze spadkiem stóp procentowych - pyta: czy pożyczać pieniądze od banku teraz, czy czekać, aż wejdziemy do UE, bo stopy mogą jeszcze spaść?
To prawda. Oprocentowanie kredytów hipotecznych w Polsce w ciągu ostatnich kilku lat spadło bardzo, szczególnie tych w złotych. Na przykład w 2000 r. było jeszcze na poziomie 19 proc. rocznie, a obecnie - 5 - 8 proc.


Nie ma jednak co liczyć na dalsze drastyczne spadki, bo oprocentowanie kredytów mieszkaniowych właściwie mamy już takie, jak nasi zachodni sąsiedzi. Jak podawano w czasie jesiennej konferencji REFE (powołując się na dane European Housing Statistics), np. w Niemczech stopa procentowa w prywatnych bankach udzielających kredytów hipotecznych wynosi 5,7 proc. zmienna oraz 5,1 - stała na 5 lat. W Hiszpanii jest to odpowiednio: 6,1 proc. (zmienna) i 6 proc. (stała na 5 lat), choć we Francji - już 6,8 proc. (zmienna) i 7,2 proc (stała na 5 lat), a w Finlandii - 4,4 (zmienna), a 4,3 proc. (stała).

- Jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe w euro i złotych, to nie przewiduję żadnych gwałtownych skoków stóp procentowych, gdy wejdziemy do Unii - twierdzi Michał Asman, doradca kredytowy.- Oprocentowanie kredytów w euro banki w Unii i w Polsce opierają na tych samych wskaźnikach: EURIBOR lub LIBOR. Różnica w oprocentowaniu będzie raczej uzależniona od marży banków.
Warto też pamiętać, zdaniem Michała Asmana, że wpływ na stopy procentowe w Unii Europejskiej ma gospodarka wszystkich państw członkowskich. Jeśli zatem coś się wydarzy w gospodarce jednego z państw członkowskich, to wydarzenie "zamortyzują" gospodarki innych krajów UE. - Dzięki temu nie ma wysokich zwyżek lub spadków EURIBOR - dowodzi Asman.

A co zrobić z kredytami w euro, kiedy kurs tej waluty rośnie, w związku z czym dług w euro przeliczony na złote zwiększa się? )
- Przy kredytach zaciągniętych w euro radzę nie podejmować pochopnych decyzji przewalutowania długu na złote, bo kurs euro nie może rosnąć w nieskończoność - podpowiada Michał Asman. - Radziłbym natomiast sprawdzić, czy oprocentowanie w banku, w którym mamy kredyt, jest na podobnym poziomie jak to, które bank oferuje nowym klientom. Jeżeli jest spora różnica, trzeba negocjować z bankiem obniżenie stopy albo zamienić kredyt na inny, np. we frankach szwajcarskich z niższym oprocentowaniem.
Złoty teraz jednakowo zyskuje i traci do CHF i EUR, przez co nic nie stracimy na przewalutowaniu. Opłaca się też maksymalne wydłużenie okresu kredytowania. To, co zaoszczędzimy w tym czasie, nie oddawajmy bankowi w nadpłacanych ratach, tylko inwestujmy w przyszłą emeryturę.

Więcej artykułów w archiwum "Rz" , gazeta.pl, gazety wyborczej.

 


   

Promocja!  Wszystkie porady finansowe do końca 2011 r. za jedyne 100 zł.

Masz ofertę finansową? Sprawdź ją ! Profesjonalnie sprawdzę twoje oferty i wybiorę najkorzystniejszą. Doradzę również, jaki wybrać kredyt i jak go spłacać, by żyć bezpiecznie. Michał Asman- 692981991


 

 

Komentarze (5)
Żyj bezpiecznie, oszczędzaj!
 Oceń wpis
   

Spłacać czy oszczędzać ( źródło Rzeczpospolita 17-11-2003r.)Informacje w tym artykule z 2003 r. są aktualne też dziś. Oprocentowanie kredytów hipotecznych jest miej więcej na tym samym poziomie co było 8 lat temu, ale jeśli chodzi o zwykłe lokaty bankowe to są one już o wile wyżej oprocentowane.

Z dotychczasowych rozważań wynika, że powinniśmy wybierać kredyt jak najtańszy, czyli z najniższym oprocentowaniem i na jak najkrótszy okres. Wtedy bowiem suma zapłaconych odsetek jest najniższa. Poza tym przy wydłużaniu czasu spłaty oszczędność na miesięcznej racie rośnie wolniej niż suma odsetek do zapłacenia. Ta wręcz galopuje. Wszystko więc przemawia za skracaniem za wszelką cenę czasu spłaty. Czy jednak zawsze?

 Michał Asman uważa inaczej i podaje przykład. Spójrzmy na sumę odsetek w okresie spłacania i wyciągnijmy z niej średnioroczne oprocentowanie pożyczonego kapitału. Przy 6,5-procentowej cenie kredytu i 10-letnim okresie spłaty uśrednione oprocentowanie kształtuje się na poziomie 3,62 proc. Przy kredycie 15-letnim wynosi - 3,79 proc., a przy kredycie 20-letnim - 3,95 proc.

Zadajmy sobie kolejne pytanie: czy jesteśmy w stanie, lokując np. 100 tys. zł na 10 lat, uzyskać netto, po odliczeniu podatku, więcej niż średnio w roku 3,62 odsetek? Michał Asman uważa, że tak. I wskazuje, że wyższą rentowność zapewniłyby lokaty w firmach ubezpieczeniowych, w funduszach inwestycyjnych, w obligacjach skarbu państwa, a nawet niektóre lokaty bankowe. - Są np. polisy gwarantujące przyrost netto zainwestowanego kapitału na poziomie minimum 3,5 proc. - twierdzi Asman.

Dylemat może mieć ten, kto np. kupuje mieszkanie za 200 tys. zł, a ma 100 tys. ze sprzedaży poprzedniego. Czy ma wziąć 200 tys. zł kredytu, a 100 tys. zł zainwestować np. w fundusze inwestycyjne, obligacje czy w inny sposób, pożyczyć zaś na nowe mieszkanie jedynie 100 tys. zł i spłacać jak najniższą ratę?

Odpowiedź częściowo zależy od wysokości jego miesięcznych dochodów. Przy 200 tys. zł kredytu hipotecznego Michał Asman doradza zadłużać się na jak najdłuższy czas i w jak najwyższej kwocie, uwzględniającej zdolność kredytową - o ile pozwala to na zainwestowanie sporych oszczędności.

Od zawsze przekonuje do oszczędzania.

Ten artykuł CZEKAĆ CZY BRAĆ (Rz.11-03-2004) ukazał się gdy kurs naszej waluty przed dłuższy okres czasu osłabiał się do Euro. Dziś mamy podobną sytuacje z  2004 i 2009 roku z kursem złotego do EURO, który powinien w niedługim czasie spaść poniżej 4 zł.

Wielu czytelników, których stać na zakup mieszkania czy budowę domu za pieniądze z kredytu - w związku ze spadkiem stóp procentowych - pyta: czy pożyczać pieniądze od banku teraz, czy czekać, aż wejdziemy do UE, bo stopy mogą jeszcze spaść?
To prawda. Oprocentowanie kredytów hipotecznych w Polsce w ciągu ostatnich kilku lat spadło bardzo, szczególnie tych w złotych. Na przykład w 2000 r. było jeszcze na poziomie 19 proc. rocznie, a obecnie - 5 - 8 proc.


Nie ma jednak co liczyć na dalsze drastyczne spadki, bo oprocentowanie kredytów mieszkaniowych właściwie mamy już takie, jak nasi zachodni sąsiedzi. Jak podawano w czasie jesiennej konferencji REFE (powołując się na dane European Housing Statistics), np. w Niemczech stopa procentowa w prywatnych bankach udzielających kredytów hipotecznych wynosi 5,7 proc. zmienna oraz 5,1 - stała na 5 lat. W Hiszpanii jest to odpowiednio: 6,1 proc. (zmienna) i 6 proc. (stała na 5 lat), choć we Francji - już 6,8 proc. (zmienna) i 7,2 proc (stała na 5 lat), a w Finlandii - 4,4 (zmienna), a 4,3 proc. (stała).

- Jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe w euro i złotych, to nie przewiduję żadnych gwałtownych skoków stóp procentowych, gdy wejdziemy do Unii - twierdzi Michał Asman, doradca kredytowy.- Oprocentowanie kredytów w euro banki w Unii i w Polsce opierają na tych samych wskaźnikach: EURIBOR lub LIBOR. Różnica w oprocentowaniu będzie raczej uzależniona od marży banków.
Warto też pamiętać, zdaniem Michała Asmana, że wpływ na stopy procentowe w Unii Europejskiej ma gospodarka wszystkich państw członkowskich. Jeśli zatem coś się wydarzy w gospodarce jednego z państw członkowskich, to wydarzenie "zamortyzują" gospodarki innych krajów UE. - Dzięki temu nie ma wysokich zwyżek lub spadków EURIBOR - dowodzi Asman.

A co zrobić z kredytami w euro, kiedy kurs tej waluty rośnie, w związku z czym dług w euro przeliczony na złote zwiększa się? )
- Przy kredytach zaciągniętych w euro radzę nie podejmować pochopnych decyzji przewalutowania długu na złote, bo kurs euro nie może rosnąć w nieskończoność - podpowiada Michał Asman. - Radziłbym natomiast sprawdzić, czy oprocentowanie w banku, w którym mamy kredyt, jest na podobnym poziomie jak to, które bank oferuje nowym klientom. Jeżeli jest spora różnica, trzeba negocjować z bankiem obniżenie stopy albo zamienić kredyt na inny, np. we frankach szwajcarskich z niższym oprocentowaniem.
Złoty teraz jednakowo zyskuje i traci do CHF i EUR, przez co nic nie stracimy na przewalutowaniu. Opłaca się też maksymalne wydłużenie okresu kredytowania. To, co zaoszczędzimy w tym czasie, nie oddawajmy bankowi w nadpłacanych ratach, tylko inwestujmy w przyszłą emeryturę.

więcej artykułów w archiwum "Rz"

Ze względu na ciągle wzrastającą liczbę zapytań czytelników mojego bloga o porady finansowe informuję, że wszelkie doradztwo telefoniczne kosztuje jedynie 100 zł. Jeśli masz ofertę finansową sprawdzę, czy jest ona dla Ciebie korzystna. Wystarczy, że przedstawisz e-mailowo lub telefonicznie mi swój problem . Ja maksymalnie w jak najkrótszym czasie ocenię na ile mogę Ci pomóc i odpowiem na wszelkie pytania. Profesjonalnie sprawdzę Twoje oferty i wybiorę tę najkorzystniejszą, doradzę również jak wybrać kredyt i jak go spłacać, by żyć bezpieczniej. Korzystając z moich porad to Ty zarabiasz!

Komentarze (5)
Pozbyli się oszczędności, teraz mogą stracić mieszkanie
 Oceń wpis
   

Niedawno znów przyszła do mnie znajoma z prośbą o pomoc. Wciąż ma problem ze spłatą kredytu 250 000 zł, który zaciągnęła na zakup mieszkania dwa lata temu. Chciała, żebym pomógł jej w w zawarciu ugody z bankiem. Niestety, niezbędne do tego jest wpłacenie 4500 zł zaległych rat.

Teraz mają problem ze spłatą kredytu, a podczas zaciągnięcia pożyczki prosiłem ich, żeby swoje oszczędności trzymali na "czarną godzinę".  Mówiłem, że jak zacznie brakować na spłatę rat wykorzystać z wolnych środków tyle ile potrzeba. Tłumaczyłem, że jak zrobią tak jak im doradzam to co by się nie działo w trakcie spłaty kredytu zawsze będą mieć na ratę oraz na życie.  

W tamtym roku moja znajoma została zwolniona z pracy i z mężem utrzymują się tylko z jednej pensji, przez co od dłuższego czasu brakuje im na spłatę rat i nie tylko. Niepotrzebnie 80 000 zł oszczędności, które mieli trzymać na "czarną godzinę" wydali.

Przez dwanaście lat uczę: jak spłacać kredyty, na jaki okres pożyczać pieniądze, co robić z wolnymi środkami by żyć bezpiecznie.

Niekorzystnych decyzji można jednak uniknąć. Zadzwoń i skonsultuj swoją ofertę finansową - korzystając z moich porad to Ty zarabiasz.

Michał Asman
kom. 692 981 991

Komentarze (3)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Michał Asman
Doradztwo finansowo- ekonomiczne Konsultacje telefoniczne 692 981 991 porada@michalasman.eu/ michal.asman@gmail.com www.michalasman.eu
Najnowsze komentarze
2012-01-28 01:32
najlepsze lokaty:
Odkładanie na emeryturę się opłaca - 332% zysku!
No właśnie te koszty konwersji... W większości przypadków są one jednak stosunkowe duże.
2012-01-21 09:43
myFrankowcy.pl:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
będzie już tylko lepiej. PLN/CHF za rok 2,8
2012-01-19 12:24
myFrankowcy.pl:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
zaraz frank będzie po 3,0 zł
2012-01-18 11:38
Michal Asman:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
Na specjalne pakiety obniżające ceny mogą sobie pozwolić mały procent firm szwajcarskich.[...]
2012-01-18 09:53
Kredyt samochodowy bez zaswiadczen:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
Ale to spowodowane jest tym samym czynnikiem co spowodował rekord Porsche czy RoysRoysa w 2011[...]
2012-01-17 23:01
rexR:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
Niestety, nie można wymienić po kursie 1,4. Można wykupić usługi po tym kursie, czyli de facto[...]
2012-01-14 14:25
marcin wrocek:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
Przepis na interes 1.Wymienić złote na euro 2. Jechać do szwajcarii. 3. Zamienić tam euro na[...]
2012-01-14 10:12
wykresyGieldowe:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
Szczęśliwego nowego roku zaklinania rzeczywistości. To już chyba czwarty ?
2012-01-13 15:45
rexR:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
Gdzie tu coś o zegarkach jest napisane? I niby dlaczego wzrost sprzedaży zegarków ma powodować[...]
2012-01-13 12:15
Z_Fund:
Szwajcarzy walczą z silnym frankiem– 1,4 CHF za Euro
Ale pan bajki pisze. Pomimo EURCHF średniorocznego na poziomie 1,2 eksport zegarków ze[...]
2012-01-11 13:49
Michal Asman:
Tylko człowiek niespełna rozumu spłaca szybciej kredyt!
Przy takim oprocentowaniu 6,09% po 30 latach od kwoty którą pożyczyliśmy oddajemy więcej 113%[...]
2012-01-07 23:28
Mi.:
Tylko człowiek niespełna rozumu spłaca szybciej kredyt!
Mój kredyt to kredyt złotowy z oprocentowaniem 6.09% (marża - 1.1%, WIBOR3M - 4.99%) w banku[...]
2012-01-04 20:10
Pro-€uro:
Kurs 3,5 zł. za Euro najlepszy dla Polskiej gospodarki !
EURPLN 3,50, to typowe marzenia "kreatywnego księgowego". Myślenie przez pryzmat liczenia długu[...]
2012-01-04 18:06
mariuszkoniecpolski@gmail.com:
Kurs 3,5 zł. za Euro najlepszy dla Polskiej gospodarki !
Jest to mylne założenie. Dług naszego kraju został zaciągnięty w walutach obcych i dlatego[...]