Czy zbyt późna decyzja RPP o podwyższeniu stóp procentowych o 0, 25% wpłynie na umocnienie się złotego?
Decyzje, RPP mają bezpośredni wpływ na kurs złotego do Euro, a to się przekłada na kurs naszej waluty do innych walut oraz wysokość inflacji, finanse publiczne (deficyt budżetowy i dług publiczny), oprocentowanie depozytów, obligacji.
Jeśli chodzi o oprocentowanie kredytów to oparte jest na stawce WIBOR, która zmienia się codziennie niezależnie czy RPP podniesie, czy też obniży stopy procentowe. Jak już ona spadnie lub wzrośnie to automatycznie Banki zmieniają nam oprocentowanie o taki sam procent wszystkich rodzajów kredytów? Tak, więc nie jest równoznaczne, że jak RPP podniosłą teraz stopy procentowe to zaraz tyle samo procentowo pójdzie WIBOR w górę czy nawet spadnie.
Kiedy waluta zostaje zdeprecjonowana, pojawia się ryzyko inflacyjne, na które większość banków centralnych zareagowałaby podniesieniem stóp procentowych, by utrzymać niską inflację jak to teraz z opóźnienie robi RPP?
Tu pojawia się moje pytanie?- Dlaczego tak długo czekaliśmy na taką decyzje RPP, przez co utrzymywany jest tak słaby kurs naszej waluty do euro, skoro oczywistością jest, że przy takich kursach Polska wcześniej czy później będzie miała problemy w pierwszej kolejności z utrzymaniem niskiej inflacji i nie tylko? - Kursy powinny się cofać sprzed 1999 roku a nie rosnąć w górę i tego RPP powinna pilnować???
Złoty w stosunku do euro po ostatnim osłabieniu w 2009 r. powinien oscylować w granicach 3, 3 zł – 3, 8 zł. Jakby w takim paśmie wahań utrzymywany był złoty nie było by dziś problemu naszym zadłużeniem, a tak utrzymywanie kursu przez prawie trzy lata na niezmiennym poziomie powyżej 4 złotych ma teraz niekorzystny wpływ na naszą gospodarkę, finanse publiczne (deficyt budżetowy i dług publiczny) oraz inflację.
Program ”Mówisz Mosz” z dnia 12-11-2011, którego tematem było: Czy Polska powinna jak najszybciej wstąpić do strefy euro?
Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym? Źródło portal NBP
(…) Natomiast waluta, która jest masowo wyprzedawana, deprecjonuje się. Gdyby ludzie zaczęli żywiołowo pozbywać się złotówek, to złoty uległby deprecjacji, czyli mielibyśmy do czynienia ze wzrostem kursu złotego np. wobec euro. Dalsza analiza będzie prowadzona zawsze przy założeniu ceteris paribus. Uwzględniając, zatem zmiany jednego z czynników zakładamy, że inne pozostały na stałym poziomie. Skupimy się również na płynnym kursie walutowym, który jest kształtowany wyłącznie przez interakcje popytu i podaży. Analiza będzie uwzględniać wyłącznie dwie gospodarki – strefę euro (Euroland) oraz Polskę. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie kurs złotego wobec euro.
Tempo wzrostu gospodarczego
Zakładamy, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce jest wyższe niż w strefie euro. Liczne badania empiryczne dowodzą, że w tym przypadku szybkość importu towarów ze strefy euro będzie przewyższała dynamikę PKB. Dzieje się tak ze względu na występowanie tzw. importu zaopatrzeniowego. Żadna gospodarka nie jest samowystarczalna, zatem większy wzrost produkcji będzie wymagał jeszcze większego wzrostu dóbr pośrednich oraz kapitału koniecznych do ich produkcji. Oznacza to, że import towarów ze strefy euro będzie wyższy niż import towarów polskich dokonywany przez mieszkańców Eurolandu (z polskiego punktu widzenia jest to eksport). Efekt netto, (czyli pewnego rodzaju wypadkowa tych dwóch procesów) będzie oznaczał wyższy popyt na towary europejskie. Możemy się, zatem spodziewać, że ludzie będą sprzedawać złotego w zamian za euro. Popyt na euro zwiększy się, co doprowadzi do deprecjacji złotego, czyli wzrostu kursu złotego wobec euro. Wyższe tempo wzrostu strefy euro zaowocowałoby natomiast wzmożoną podażą wspólnej waluty europejskiej, którą większość ludzi chciałaby zamieniać na złotego, przez co uległby on aprecjacji a uczestnicy rynku zaobserwowaliby spadek kursu.
Realna stopa procentowa
Wyższa realna stopa procentowa (skorygowana o tempo wzrostu cen) w Polsce oznacza, że lokowanie pieniędzy w naszym kraju jest korzystniejsze, bo można osiągnąć większy zwrot z zainwestowanego kapitału (chociażby w postaci lokaty bankowej o wyższym oprocentowaniu). Ludzie (również mieszkańcy Eurolandu) będą, zatem wymieniać euro na złotówki, co zwiększy podaż waluty europejskiej, przez co Polska waluta ulegnie aprecjacji, czyli zaobserwujemy spadek kursu złotego wobec euro. Natomiast wyższa realna stopa procentowa w strefie euro spowoduje odpływ kapitału za granicę, co zwiększy popyt na wspólną walutę i przez wzmożoną podaż złotego przyczyni się do wzrostu jego kursu, czyli deprecjacji złotówki.
Tempo wzrostu cen
Wyższe tempo wzrostu cen w Polsce (czyli wyższa inflacja) sprawia, że towary krajowe stają się relatywnie coraz mniej konkurencyjne względem towarów europejskich, ponieważ ich ceny rosną szybciej. Zwiększa to popyt Polaków na towary zagraniczne i chęć wymiany złotówek na euro. Powoduje to zwiększenie popytu na wspólną walutę, co prowadzi do jej aprecjacji przy jednoczesnej deprecjacji złotego. W tym samym czasie również i Europejczycy ograniczają popyt na drożejące towary polskie – powoduje to spadek popytu na złotówki, co owocuje dalszą deprecjacją i wzrostem kursu wobec euro. Wyższe tempo wzrostu cen zagranicznych wywoła dokładnie odwrotną reakcję.
www.michalasman.bblog.pl jest jednym z niewielu polecanych przez portal www.kupfranki.pl, który jest serwisem osób spłacających kredyty walutowe.



